PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


18.03.2015, 10:10  Kultura i rozrywka  Wywiad
wstecz

Pisarz Justin Go: Tristan to ja (wywiad)


Postanowił pisać, gdyż chciał zmienić swoje życie. Justin Go mówi PAP Life jak tworzy się wciągającą historię miłosną i czy bohater jego powieści "Wyścig z czasem" jest choć trochę podobny do niego samego.

PAP Life: Jak to się stało, że historyk sztuki został pisarzem?


Justin Go: Tak naprawdę, historycznie rzecz biorąc, pisarze zwykle nie mieli wykształcenia w tym kierunku. Szekspir był przecież aktorem i pisał, by poprawić swoją grę aktorską. Uważam, że pisarz przede wszystkim powinien interesować się życiem. Dla mnie znajomość historii i historii sztuki pozwoliła mi poznać ciekawe historie, wiedziałem, gdzie ich szukać.


Zawsze kochałem czytać. Wychowywałem się w Los Angeles, w miejscu, które nie może się pochwalić szczególnie bogatym dziedzictwem architektonicznym czy artystycznym, w przeciwieństwie do Europy. Tymczasem książki pozwalały poznać mi inny świat. Zawsze fascynowały mnie zimne i mroczne miejsca, które były zupełnie różne od tego, co znałem z domu. Tak naprawdę, gdy chciałem zmienić swoje życie, postanowiłem zacząć pisać. Nie miałem wtedy pojęcia, ze stanie się to moim zawodem. A jednak tak się stało.


PAP Life: Ostatnio modna stała się genealogia, poszukiwanie korzeni. To fascynująca i ciężka praca. Czy tej pracy doświadczył pan osobiście, szukał może swoich korzeni? Czy można postawić znak równości pomiędzy bohaterem a autorem powieści?


J. G.: Myślę, że kultura, o której pisze w swej powieści, nie ma z moim światem tak naprawdę nic wspólnego. Nie jestem ani Brytyjczykiem, ani Szwedem. Szukałem swoich rodzinnych historii. Mój ojciec jest Japończykiem, wiąże się z im pewna ciekawa historia, którą być może kiedyś opiszę, Natomiast pisząc tę książkę, przekonałem się na własnej skórze, że można fascynować się historiami innych ludzi tak samo, jakby dotyczyły nas samych.


Mój prawdziwy dziadek pochodzi z Tajwanu, w latach 20. odbył podróż do Japonii, gdzie poznał kobietę. Można powiedzieć, że mój ojciec jest "owocem imperialnych podbojów". Natomiast moi rodzice poznali się na uniwersytecie. Tristan i ja mamy dużo wspólnego, mierzymy się z podobnymi problemami. Są sprawy, które nas łączą, np. decyzja, czy skupić się na ideałach, które ma się w głowie, zdecydować, co jest ważne, i postawić to w opozycji do codziennego życia. Mogę powiedzieć, że Tristan to ja w pewnym określonym momencie mojego życia.


PAP Life: Główny bohater ma na imię Tristan. Trudno uciec od porównań do słynnej średniowiecznej historii miłosnej... Ale pańska historia miłosna kończy się szczęśliwie.


J.G.: Na pewno nie był to specjalny zabieg. Myślę, że sporo rzeczy znalazło się w tej książce przypadkiem. Historia Tristana i jego spadku wydaje się trochę bajkowa i faktycznie mamy tu szczęśliwe zakończenie. Jest ona jednak zrównoważona historią Ashleya i Imogen, która ma znacznie mniej szczęśliwy koniec. Szukałem w swojej powieści równowagi. Starałem się oddać to, w jaki sposób funkcjonuje świat. Szczęście przeplata się z nieszczęściem.


Zawsze lubiłem średniowieczne historie, zajmowałem się nimi także podczas studiów, więc być może instynktownie wplotłem imię Tristan do swej powieści.


PAP Life: Czy lubi pan szczęśliwe zakończenia?


J. G.: Gdyby w życiu każda historia kończyła się happy endem pewnie tak bym pisał. W życiu tak naprawdę nie powinniśmy oczekiwać, że wszystko skończy się szczęśliwie. Od początku mojej powieści wiadomo, że Ashley zginie podczas ekspedycji na Mount Everest, i wiadomo, że to nie zmieni się w kolejnych rozdziałach. Można jednak skupić się albo na tej tragicznej śmierci, albo na tym, w jaki sposób przeżył swoje życie. Myślę ze ogólnie wymowa mojej książki jest pozytywna i niesie ze sobą pozytywny a jednocześnie realistyczny przekaz.


PAP Life: Czego uczy ta historia, że powinniśmy być wytrwali, a może przesłanie jest jedno: ponad wszystkim jest miłość...


J. G.: Gdybym potrafił odpowiedzieć na to pytanie w jednym zdaniu, pewnie nie napisałbym 500-stronicowej powieści. Myślę, ze miłość nie zawsze zwycięża. Z doświadczenia wiem, że ludzie, którzy bardzo się kochają, nie zawsze są w stanie utrzymać taki związek. Historia Ashley i Imogen mimo wielkiej miłości nie może skończyć się szczęśliwie. Z moich doświadczeń wynika, że są takie momenty, że np. człowiek jest za młody, nie potrafi sobie poradzić z miłością. Tristan natomiast odnajduje siebie i to jest ważny przekaz tej książki. Odrzuca pogoń za niedoścignionym ideałem i wybiera swoją drogę. Mnie samemu zajęło dużo czasu, żeby pokochać swoje życie takim, jakie jest.


PAP Life: Czyli jednak odtworzył pan średniowieczny model miłości. On są najszczęśliwsi jak są rozłączeni, i pańscy bohaterowie też... a o czym będzie następna powieść?


J.G.: W nowej powieści na pewno pojawią się nowe postaci. Chociaż będzie to w pewnym sensie kontynuacja pierwszej książki, chociażby ze względu na chronologię. Kolejna powieść rozgrywać się będzie wkrótce po I wojnie światowej. "Wyścig z czasem" skupia się na miłości romantycznej, natomiast kolejna książkę chciałbym poświęcić przyjaźni w trudnych czasach. Czy powrócą bohaterowie z pierwszej części? O tym jeszcze nie zadecydowałem.


PAP Life: Jak się pisze książki, które czytelnik pochłania w jedną noc? A przecież to pierwsza pańska powieść.


J. G.: Po prostu bardzo lubię dobre historie. Pisze o osobiście ważnych dla mnie tematach, jednak nie stoi to w sprzeczności z tym, aby historia była wciągająca, interesująca dla czytelnika. Staram się utrzymać jego uwagę. Dużo pracy włożyłem w konstrukcję fabuły, w taki sposób, żeby powieść była wciągająca. W każdym rozdziale trzeba zyskać uwagę czytelnika i zasłużyć na nią.


PAP Life: Jak wygląda pański warsztat pisarski?


J.G.: ciężko określić moje zwyczaje jako pisarza, choćby ze względu na to, że przez ostatnie pięć lat żyłem na walizkach. Ciągłe zmiany miejsca nie sprzyjają wytworzeniu zwyczajów i rutyny. Mam swoje preferencje, przede wszystkim pisze rano, zawsze odręcznie. Poprawki językowe zostawiam sobie na potem. moją pierwsza powieść napisałem ręcznie a następnie przepisałem ja na komputerze. Nie przepadam za praca z komputerem. Następną książkę mam zamiar napisać zupełnie bez pomocy komputera. urządzenie to rozprasza mnie. Będę pisał na maszynie, która oddaje piękno pisarstwa.


Justin Go - amerykański pisarz. Ukończył historię i historię sztuki na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley oraz anglistykę na University College w Londynie. Mieszkał w Tokio, Paryżu, Londynie, Berlinie i Nowym Jorku. Obecnie pracuje nad druga powieścią. Jego powieść "Wyścig z czasem" trafiła na półki księgarń 18 marca. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza.


Rozmawiała Dorota Kieras (PAP Life)


dki/


Załączniki


Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.