PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


25.08.2011, 16:16  Rozmaitości  Codzienne sprawy  Kultura i rozrywka
wstecz

Kompozytor Tomasz Opałka swoją przyszłość ciemno widzi


Tomasz Opałka choć zdobył już wiele nagród i prestiżowych stypendiów, to jednak swą przyszłość widzi w czarnych barwach. Jak twierdzi w rozmowie z PAP Life, rynek muzyki poważnej w Polsce nie daje młodym twórcom dobrych perspektyw na przyszłość.

Ponad 70 procent muzyki wykonywanej w polskich filharmoniach, to utwory zagraniczne - wynika z "Raportu o stanie muzyki polskiej" opublikowanym w maju b.r. przez Instytut Muzyki i Tańca. Poza Fryderykiem Chopinem rodzima twórczość wciąż pojawia się w salach koncertowych rzadko i najczęściej w kontekście świąt narodowych lub np. rocznicy śmierci kompozytora. Żyjący twórcy pozostają poza głównym nurtem. Pytania o rozwiązania systemowe rodzi los najzdolniejszych. Okazuje się, że nawet dla nich brakuje bowiem miejsca w programach polskich instytucji muzycznych.


Kompozytor Tomasz Opałka ukończył studia z wyróżnieniem. Jako laureat wielu konkursów utrzymuje się głównie ze stypendiów i kompozytorskich nagród. W rozmowie z PAP Life wyjawia, że jego muzyczny rozwój stoi pod wielkim znakiem zapytania.


"Brakuje zamówień kompozytorskich i wykonań większych utworów. Oczywiście możesz ubiegać się o kolejne stypendia, albo wziąć udział w jeszcze jednym konkursie. To może pomóc. Ale to nie jest sposób na życie"- wyjaśnia.


"Jeśli chcesz być kompozytorem, musisz postawić wszystko na jedną kartę. W tak niszowym zawodzie, w kraju w którym nie ma rynku muzycznego, możliwości na przetrwanie są praktycznie zerowe. Mógłbym zacząć myć szyby albo radzić sobie inaczej, ale musiałbym przestać pisać. Chcę się rozwijać, nie mogę się rozdrabniać. Wielu moich kolegów pisze muzykę do reklam, ale moim zdaniem nie po to uczyłem się kilkanaście lat i dostawałem stypendia, żeby związać się z reklamą - przekonuje Tomasz Opałka.


Środowisko muzyczne ubolewa nad opisywaną sytuacją, ale głos relatywnie niewielkiej grupy twórców pozostaje niemal niezauważony. Czy konkursy i stypendia są rozwiązaniem?


"Nagrody zwykle wahają się między 10, a 15 tys. zł. Jeśli chodzi o stypendia, kilka lat temu, to było mniej więcej od 5 do 15 tys. na pół roku albo na rok. W ubiegłym roku wygrałem też konkurs Wawel: Musica Festiva utworem symfonicznym pt. "Przestrzenie". Wygrana była naprawdę pociągająca - 50 tys. zł. To była pierwsza tak wysoka nagroda w polskim konkursie dla kompozytorów" - opowiada Opałka.


Ministerialne stypendia twórcze można otrzymać raz na trzy lata, a udział w konkursach nie gwarantuje wygranej. Można też aplikować m.in. o stypendia ZAiKS-u. Problemem jest także słabo rozwinięty rynek muzyki poważnej. O ile bowiem w wielu ośrodkach europejskich czy w USA działają agenci, "łowcy głów" i liczne wydawnictwa, w Polsce nawet największy sukces nie gwarantuje zainteresowania. Opałka przyznaje "Nie masz nagród - nie istniejesz", ale z drugiej strony mówi też, że nawet jego osiągnięcia nie wystarczają, aby zainteresowali się nim dyrygenci i wydawców. W rezultacie o jego utwory upomniał się już wydawca z Danii, a młody twórca rozważa wyjazd zagranicę.


Co roku elitarne studia kompozytorskie kończy w Polsce kolejnych kilkadziesiąt osób. Kosztowna edukacja w systemie zajęć indywidualnych, wiele lat ciężkiej pracy. Pojawia się pytanie: po co kształcić młodych kompozytorów, skoro nie ma systemowych rozwiązań regulujących choć w małym stopniu ich ścieżkę zawodowej kariery...(PAP Life)


mpr/ tom/


Załączniki
KRAKÓW WAWEL MUSICA FESTIVA
Kraków, 15.07.2010. Zwycięzca konkursu "Wawel: musica festiva" Tomasz Jakub Opałka (front) za utwór "Przestrzenie" w towarzystwie prezydenta Krakowa, prof. Jaceka Majchrowskiego (L) po ogłoszeniu wyników przez jury podczas koncertu z okazji 600. rocznicy potwy pod Grunwaldem w stolicy Małopolski, 15 bm. (dw) PAP/Stanisław Rozpędzik

Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.