PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


23.10.2009, 09:09  Rozrywka  Wywiad
wstecz

Sasha Strunin: Biorę z życia ile się da!


Podkreśla, że jest Polką, choć urodziła się w Rosji. Jej ojciec jest Rosjaninem, a matka Ukrainką. Sasha (Sasha Strunin) znana z duetu The Jet Set postawiła na karierę solową. Jej debiutancki album promuje piosenka "To nic, kiedy płyną łzy", który coraz częściej można usłyszeć w rozgłośniach radiowych. Produkcja nagrań na nową płytę trwała niespełna 10 miesięcy i zawiera 13 nagrań zrealizowanych w Niemczech, Szwecji i w Polsce. Nagrania w Niemczech wyprodukował Michael "!BAZZ" Jackson. Za produkcję nagrań w Polsce odpowiadał team producencki "Beat Music", który stał wcześniej również za sukcesami The Jet Set.

PAP Life porozmawiał z wokalistką o płycie, jej zamiłowaniu do fotografii, sesji w "CKM-ie" i planach na przyszłość.


PAP Life: - O twojej płycie mówi się, że prezentuje nowoczesny pop z domieszką r'n'b. Zgadzasz się z taką definicją?


Sasha: - Tak, chociaż nie trzymaliśmy się jednej konwencji czy stylu muzycznego. W dzisiejszych czasach to nie ma sensu. Zależało mi, żeby zrobić płytę, której można posłuchać na imprezie, na romantycznej kolacji, a także w aucie. I na tym albumie są utwory, które pasują do każdej z tych sytuacji. Dla mnie to nowoczesny pop. Są też kawałki akustyczne, jest też kawałek dancehallowy z gościnnym udziałem DJ-a Tomkka - totalnie odjechany, bardzo nowoczesny i dodaje smaczku na płycie.


PAP Life: - To twoja druga płyta w dorobku (pierwsza z zespołem The Jet Set), pierwsza solowa. Nagrywało się ją łatwiej, bo już wiedziałaś jak przebiegają prace w studio, czy trudniej, bo fani podwyższyli ci poprzeczkę?


S.: - Wiesz, nie traktowałabym tego tak kontrastowo. Po prostu było bardziej inaczej. Z jednej strony było trudniej, bo nie był drugiej osoby i wszystko skupiło się na mnie. A z drugiej mam już pewne doświadczenie, więc pod tym względem trochę łatwiej. Płyta powstawała przez 10 miesięcy. Była to dla mnie zabawa, nowa przygoda, nowe doświadczenie, próbowałam jak najbardziej identyfikować się z tym, co śpiewam


PAP Life: - A jak wspominasz współpracę z "!Bazzem"?


S.: - Jest to bardzo zwariowany człowiek, bardzo utalentowany, świetny producent muzyczny. Płytę nagrywałam w dwóch studiach: w Poznaniu i Hanowerze w Niemczech. Jedna zasadnicza różnica była taka, że w Polsce nagrywaliśmy raczej w dzień. A jeśli chodzi o Niemcy, to totalnie wybiłam się z jakiegoś czasu. Nagrania rozpoczynały się o godzinie 18, a kończyły o 14 następnego dnia. Raz nie spałam 30 godzin, co było moim rekordem. Cały czas byłam w studio. Zdobyłam nowe doświadczenie, a przy tym świetnie się bawiłam.


PAP Life: - Jako nastolatka byłaś modelką. To chyba pomaga na czerwonym dywanie.


S.: - (Śmiech) Ja ten modeling odbieram zupełnie inaczej. Byłam wtedy bardzo młoda. Miałam 14-15 lat. Poszłam z koleżanką na casting Elite Model Look i zaproponowano mi współpracę, która trwała ok. półtora roku, aż do postania zespołu The Jet Set. Modelingowi najbardziej zawdzięczam to, że nauczyłam się języka angielskiego, a także to, że zdobyłam obycie z kamerą. Jako dziecko byłam bardzo nieśmiała. W szkole byłam taką szarą myszką z wieloma kompleksami. Jak większość dziewczyn i kobiet. A przecież każda z nas jest piękna i taka powinna się czuć.


PAP Life: - A jeśli chodzi o tę sesję w "CKM-ie". Dużo kosztowało cię, żeby trochę obnażyć przed światem swoje ciało?


S.: - Nie kosztowało mnie to wiele. Ich to bardziej kosztowało. (śmiech) Dla mnie to była przygoda. Pracowałam ze świetnym fotografem - Witkiem Berkanem, który robi piękne zdjęcia z klasą. To nie były zdjęcia obnażone, bo pojawiłam się w stroju kąpielowym, a tak pojawiamy się na plaży, basenie, etc. Według mnie całkiem fajnie to wyszło.


PAP Life: - A propos fotografii. To twoja druga wielka pasja.


S.: - O tak. Dostałam się na Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu - moim ukochanym mieście i mam nadzieję, że uda mi się zdobyć na tym wydziale magistra. Postaram się studia połączyć ze śpiewaniem. W życiu zdarzają się różne rzeczy - dziś śpiewamy jutro należałoby robić coś innego, bo gdy przyjdzie czas, że zaczniemy spadać warto mieć jakąś asekurację. Dla mnie jest nią fotografia. Potem chciałabym rozpocząć reżyserię.


PAP Life: - W wywiadach często podkreślasz, że jesteś Polką.


S.: - Czuję się Polką i zawsze chcę to podkreślać, bo nie wszyscy kojarzą mnie z wokalistką polską. Zwłaszcza że długo śpiewałam w języku angielskim. Później był duet z Dannym i niektórzy zastanawiali się, czy nie pochodzę ze Szwecji? (śmiech) Urodziłam się w Rosji i jestem z tego dumna. Kocham moich rodziców: moja mama jest Ukrainką, tata Rosjaninem więc generalnie już byłam otwarta na cały świat. Czuję się obywatelką świata, ale wybrałam Polskę. Tutaj się wychowałam i na razie chcę tu pozostać, śpiewać, etc.


PAP Life: - Rodzice wywarli wpływ na to, że śpiewasz?


S.: - To był zdecydowanie mój wybór. Jedyne co zrobili moi rodzice to, to że wysłali mnie do szkoły muzycznej do klasy fortepianu, z której potem dość szybko zrezygnowałam. Muzyka poważna cały czas była w naszym domu, mama się przy mnie rozśpiewywała, wychowywałam się na deskach teatru, rodzice mnie ciągnęli ze sobą do opery. Dla małego dziecka jest to nudne i męczące. Dopiero dzisiaj wiem, że to mnie bardzo muzycznie ukształtowało. Jeżeli chodzi o mój śpiew to miałam 11 lat jak przyszłam do rodziców i powiedziałam, że chcę śpiewać, ale coś zupełnie innego niż oni, bo muzykę rozrywkową.


PAP Life: - W singlu "To nic, kiedy płyną łzy" śpiewasz: warto mieć marzenia i uśmiechem witać nowy dzień. Naprawdę tak witasz dzień? I jakie masz na chwilę obecną marzenia?


S.: - Moje marzenia są teraz bardzo przyziemne. Chciałabym, żeby te 10 miesięcy, które spędziłam na pracy nad płytą nie poszły na marne i album spodobał się ludziom. A co do uśmiechu to faktycznie staram się być bardzo optymistyczna. Życie jest bardzo krótkie i trzeba wyciągać z niego jak najwięcej. Uśmiechem witam nowy dzień, pod warunkiem, że nie muszę wstać zbyt wcześnie. (śmiech)


PAP Life: - Co być poradziła dziewczynom, które marzą o karierze piosenkarki?


S.: - Doradziłabym wiarę w siebie, zaciętość, żeby nikt nie pozwolił im zabrać pasji. Nie mówię tu tylko o śpiewaniu. Ja nie stałam się znana z dnia na dzień. Śpiewam już od 10 lat, byłam na wielu konkursach, festiwalach w każdym możliwym mieście. Takie występy bardzo kształtują, pozwalają pozbyć się tremy, zdobyć doświadczenie. Dlatego nie należy się poddawać, tylko próbować, próbować i jeszcze raz próbować.


PAP Life: - Czego mogę ci życzyć?


S.: - Szczęścia i zdrowia. Jak jest zdrowie to można wszystko osiągnąć.


PAP Life: - W takim razie tego ci życzę.


Rozmawiała: Agnieszka Saracyn-Rozbicka (PAP Life)


asr/ dki/


Załączniki
LATVIA EUROVISION
epa00941882 Eurovision song contest national final winners The Jet Set (Sasha & David) from Poland performs as guests with song Time to Party during Latvia's Eurovision national final in Ventspils, Latvia Saturday 24 February 2007. EPA/ANDREJS STROKINSLATVIA OUT ESTONIA OUT LITHUANIA OUT

Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.