PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


08.01.2019, 10:10  Rozmaitości  Kultura i rozrywka  Wywiad
wstecz

Sidney Polak: perkusja podnosi mi ciśnienie (wywiad)


Piosenka "Twarzą w twarz" powstała po jego samotnej podróży do Australii i Nowej Zelandii. Partie perkusji nagrywał w swoim domowym salonie. W utworze "Sport" usłyszymy echo muzyki z brazylijskich faweli. Sidney Polak opowiedział o kulisach nagrywania trzeciego solowego albumu.

PAP Life: Odpowiedzi na pytanie, dlaczego aż dziewięć lat musieliśmy czekać na twój kolejny solowy album, nauczyłeś się już chyba na pamięć, bo od premiery krążka "3" jest ci ono co chwilę zadawane.


Sidney Polak: Przez te lata nie mogłem się na tyle skoncentrować, żeby dokończyć wszystkie muzyczne pomysły, które chodziły mi głowie. Miałem zarys wielu piosenek, ale przed styczniem 2018 żadna nie była skończona. W ostatnim roku, gdy działalność koncertowa T.Love'u została zawieszona, mogłem w końcu skupić się na swoich pomysłach. Zamknąłem się w domu na dziewięć miesięcy i skończyłem swój trzeci album.


PAP Life: Czy pracowałeś w swoim prywatnym domu?


S.P.: Tak, tam zrobiłem najwięcej. W tej chwili mieszkam w Legionowie. Mam takie przytulne gniazdko razem ze swoją narzeczoną, Pauliną, gdzie można hałasować. Rozłożyłem w salonie perkusję, zainstalowałem sprzęt nagrywający. Rejestrowałem siebie, a także grę kolegów. Ten salon naprawdę brzmi.


PAP Life: W jakim nurcie muzycznym osadziłeś swoją płytę?


S.P.: To jest połączenie hip-hopu, folku i reggae. Wszystko to ze sobą scaliłem. Dolałem też trochę rock'nrolla.


PAP Life: W utworze "Sport" pojawia się nawet baile funk. Co to za gatunek?


S.P.: Baile funk to jest muzyka taneczna niższych warstw społecznych w Brazylii, wywodząca się z faweli. Coś, jakby samba przetworzona w elektroniczny sposób. Interesuję się tą muzyką, ponieważ jakiś czas temu byłem Rio de Janeiro i nasiąkłem tym, co tam usłyszałem. Poza tym, znam dj'a Diplo, który stworzył ścieżkę dźwiękową do filmu "Favela on blast".


PAP Life: Czy piosenka "Sport" jest manifestem kogoś, kto uprawia sport, kto połknął bakcyla sportowego?


S.P.: Zdecydowanie! Chodziło mi o to, by przedstawić emocje, które towarzyszą uprawianiu sportu, oczywiście na poziomie amatorskim. By opowiedzieć o współzawodnictwie z samym sobą, o wyznaczaniu sobie coraz ambitniejszych celów. Niestety musiałem trochę odpuścić sport, kiedy pracowałem nad płytą. Teraz wracam do treningów. Chcę zrzucić 15 kilogramów, a w połowie roku zamierzam wystartować na dystansie połowy Ironmana w Gdyni.


PAP Life: W zespole T.Love jesteś perkusistą. Czy gra na tym instrumencie wymaga dużo siły?


S.P.: Granie w kapeli rock'n'rollowej to zdecydowanie robota dla siłaczy (śmiech). Kiedyś nawet założyłem sobie tętnomierz podczas koncertu T.Love i pamiętam, że największe tętno w swoim życiu miałem, siedząc za perkusją. Nie biegnąc, tylko grając na bębnach. Moje maksymalne tętno to 193, osiągnięte przy piosence "Autobusy i tramwaje". Staram się jak najczęściej grać na perkusji, by nie wyjść z wprawy.


PAP Life: Drugim przewodnim utworem na płycie jest "Twarzą w twarz". Nakręciłeś klip, któremu blisko do reportażu podróżniczego. Powiedź mi, jak doszło do realizacji tego teledysku?


S.P.: Początek 2015 r. oznaczał dla mnie spore przetasowania w życiu prywatnym. Stwierdziłem, że potrzebuję takiej samotnej podróży i wyjechałem do Australii i Nowej Zelandii. Miałem dużo czasu, żeby pomyśleć, kim chcę być, jak mam żyć. Ten wyjazd naprawdę mi pomógł. Wróciłem z energią, którą spożytkowałem podczas trasy koncertowej T.Love i gdy pracowałem na solową płytą.


PAP Life: Na Antypodach przeszedłeś też przyśpieszony kurs operatorski.


S.P.: Miałem ze sobą kamerę sportową, którą nakręciłem ponad 20 godzin materiału. Kolega, Krzysztof Kudelski, zmontował mi z tego klip. Najpierw powstał teledysk, a dopiero później, patrząc na obrazki, zacząłem wymyślam muzykę i tekst. Uznałem, że ta piosenka powinna podnosić na duchu, dawać wiarę, że możemy wyjść zwycięsko z każdych tarapatów. Otrzymałem dużo sygnałów od ludzi, którzy mówią mi, że to piosenka o nich, że zaliczali upadki i się podnosili.


PAP Life: Na pewno podczas podróży miałeś wiele obserwacji socjologicznych. Nie pochwaliłeś się, że tym, co trochę odciągało cię od pracy nad płytą, były studia socjologiczne. Jak układa się twoja kariera naukowa?


S.P.: Jestem późnym studentem. Dopiero w 2013 r. napisałem pracę magisterską. Socjologia jest mi bliska z tego względu, że zawsze patrzyłem na ludzi jako zbiorowość, a nie jak psycholog, którego przede wszystkim interesuje jednostka. Pozostając na Uniwersytecie Warszawskim, poszedłem na studia doktoranckie. Zaliczyłem już wszystkie przedmioty, teraz zbieram materiały do pracy doktorskiej. Moja rozprawa ma dotyczyć historii muzyki młodzieżowej od 1990 do 2010 r. Przejście z jednego ustroju do drugiego spowodował wykwit nowej muzyki. Zauważ na przykład, że hip-hop pojawił się miejscach, gdzie transformacja była najcięższa, jak w Kieleckim czy na Górnym Śląsku.


PAP Life: A to, że widziano cię na Tinderze, to eksperyment socjologa, czy potrzeba flirtu?


S.P.: (Śmiech) Rzeczywiście byłem tam w roku 2015. To był eksperyment na potrzeby artykułu naukowego. Miałem metodologiczne podejście do rozmów z dziewczynami. Moje badanie wykazało m.in., że życie młodych można zamknąć w coraz mniejszej liczbie przedmiotów. Dziewczyny, które poznałem, miały telefon, laptop, trochę ubrań i niewiele więcej. Nie tak jak moje pokolenie, które obrastało w książki czy płyty.


Młodzi są też bardzo samotni, co pogłębiają nowoczesne formy kontaktu. Ludzie myślą, że mają znajomych, bo dostają dużo lajków pod postami, ale ich relacje z otoczeniem są bardzo płytkie. Przeraźliwe dążą do tego, żeby kogoś poznać. Znaleźć kogoś, kto będzie mógł poświęcić im czas. Ten czas jest najważniejszym dobrem.


PAP Life: Czuję, że podrywałeś dziewczyny na swoją bujną czuprynę.


S.P.: (Śmiech) Cały czas cieszę się w miarę gęstą fryzurą. Dziękuję za to mamie, której geny odziedziczyłem. Moja mama jest już po 70., a cały czas ma piękne włosy. Może te dziewczyny przeczuwały, że jestem okey... Wydaje mi się, że takie dłuższe włosy, patrząc archetypowo, są charakterystyczne dla ludzi nastawionych bardziej pokojowo. Ponieważ, kiedy ma się dłuższe włosy, to trudniej jest w walce ulicznej, bo może cię ktoś za te włosy złapać (śmiech).


Rozmawiał Andrzej Grabarczuk (PAP Life)


ag/ jbr/


Załączniki
FRYDERYKI 2013 - GALA
Warszawa, 25.04.2013 Gala rozdania nagród fonograficznych Fryderyki 2013 w Teatrze Polskim. Nz. piosenkarz Sidney Polak. soa PAP/Stach Leszczyński

Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.