PAP life
Użytkownik:
Hasło:
Kontakt z redakcją


08.08.2017, 09:09  Rozmaitości  Kultura i rozrywka
wstecz

Czapliński: portretowanie to najbardziej intymne spotkanie dwóch dusz i myśli


"Portretowanie jest dla mnie, podobnie jak dla Jana Bułhaka sto lat temu, najbardziej intymnym spotkaniem dwóch spojrzeń, dwóch myśli i dwóch dusz" - mówi w rozmowie z PAP Life Czesław Czapliński, polski fotograf światowej sławy.

PAP Life: Od początku swojej kariery fotografował pan znanych ludzi kościoła, biznesu, kultury i polityki. W sumie zrobił pan ponad 1000 portretów.


Czesław Czapliński: W życiu kieruję się słowami Leonarda da Vinci: "Nie malujesz cech zewnętrznych, malujesz to, co jest w umyśle". Słowa wielkiego Mistrza są aktualne do dziś. Dlatego każdy portret jest inny, przemyślany. Kiedy widzę osobę, którą chcę uchwycić w kadrze, już mam na nią swój pomysł.


PAP Life: Ale początki nie były łatwe?


C.C.: Po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych stanąłem przed wielką szansą. Zaproponowano mi wystawę "Wybitni Polacy w Nowym Jorku i metropolii". Pracowałem na okrągło. Wstawałem skoro świt i przez kilka godzin siedziałem w ciemni. Później do pracy. Po południu jechałem fotografować znane osoby. I tak dzień po dniu. Zrobiłem kilkanaście tysięcy fot, by wybrać kilkadziesiąt na wystawę.


PAP Life: I tak pan poznał Jerzego Kosińskiego...


C.C.: Wiedziałem, że jak do niego dotrę, to będę miał w Nowym Jorku otwarte drzwi do domów wielu sławnych ludzi, bo Jurek był popularny w USA. Znał dosłownie wszystkich. Ale początek był trudny. Zdobyłem telefon do domu Kosińskiego i zadzwoniłem. Odebrała Kiki (wówczas jego sekretarka, później żona). Od niej dowiedziałem się, że wyjeżdżają na długie wakacje do Szwajcarii. Nim zdążyłem cokolwiek wyjaśnić, odkładając słuchawkę poprosiła, bym zadzwonił za pół roku. A ja miałem wystawę za cztery miesiące. Zastanawiałem się, co zrobić? Doszedłem do wniosku, że jeżeli tej sprawy nie załatwię, to nie nadaję się do życia w Nowym Jorku. Tu potrzeba przebojowych ludzi.


Następnego dnia zdobyłem adres Kosińskiego i u portiera zostawiłem dla niego list. Był napisany po polsku, by Kiki go nie przeczytała i nie wyrzuciła do kosza. Oddzwonił błyskawicznie. Zaprosił mnie następnego dnia na 15 minut. Spędziliśmy razem cały dzień. Ta pierwsza wizyta okazała się początkiem wielkiej przyjaźni, a mnie otworzyła drzwi do wielu domów.


PAP Life: Był pan zdeterminowany?


C.C.: Nie, po prostu, moja praca jest moją pasją. Jestem ciekawy drugiego człowieka. Spotykając sławnych ludzi, po prostu, w głowie rodzi mi się pomysł na zdjęcie. Na pokazanie zwykłego człowieka podczas pracy, w jego naturalnym środowisku, zamyślonego, jedzącego, pracującego


PAP Life: Co w portrecie jest najważniejsze?


C.C.: Nie ma znaczenia czy portret jest fotograficzny, malowany pędzlem czy powstaje pod wpływem dłuta rzeźbiarskiego. On jest dobry lub zły. Prawdziwy lub fałszywy. Głęboki lub powierzchowny.


Dla mnie portret to nie tylko głowa, twarz. To jedna z cech uchwycona w spojrzeniu, myśl złapana w ułamku sekundy. To zmarszczka koło oka, zaduma, grymas na twarzy. To również postać ginąca w krajobrazie... Portret uważany jest za jedną z najtrudniejszych dziedzin w sztuce. Jeżeli więc potrafisz zrobić dobry portret, to potrafisz zrobić wszystko.


PAP Life: A jakie są cechy dobrego portretu?


C.C.: To przede wszystkim uchwycenie cech osoby portretowanej. To oddanie prawdy o człowieku. Każda historia osoby portretowanej jest subiektywna. Na początku swej drogi chodziłem i oglądałem portrety malowane pędzlem wielkich mistrzów: Rembrandta, El Greco, Rafaela, Tycjana czy Renoira lub Van Gogha. Oryginałów. Obserwowałem, jak malowali światło, komponowali postacie, jak wykorzystywali perspektywę. Później przenosiłem te obserwacje na swoje prace.


PAP Life: Jak więc zrobić zdjęcie, by uchwycić to coś wyjątkowego?


C.C.: Mam swoją metodę pracy. Zanim spotkam się "twarzą w twarz" z modelem staram się dowiedzieć o nim jak najwięcej. Jeżeli jest to pisarz, sięgam po jego książki, jeżeli aktor oglądam jego filmy i role, które stworzył. Czytam wywiady, zbieram informacje. Zdobyta wiedza daje mi swobodę nawiązania głębszego kontaktu, co z kolei wpływa na naturalniejsze zachowanie osoby fotografowanej... Ktoś może powiedzieć, że to tylko portret. A ja zawsze będę odpowiadał, że aż portret.


PAP Life: Ale ludzie są przekonani, że w fotografowaniu nie ma większej filozofii.


C.C.: Wbrew pozorom, podczas każdego spotkania, przez te kilka minut rodzi się relacja. Chcę, żeby była jak najlepsza. Od tego zależy powodzenie sesji zdjęciowej. Musi się coś zadziać.


Podam przykład: kiedyś dowiedziałem się, że do Nowego Jorku przyjechała Francoise Gilot. Marzyłem, by zrobić jej zdjęcia. Za namową mojej znajomej zgodziła się. Gdy poszedłem ją odwiedzić, praktycznie nic o niej nie wiedziałem. Jedyną informację, jaką miałem to ta, że była kochanką Pabla Picassa i z tego związku urodziło się im dwoje dzieci. Gilot przyjęła mnie w swoim mieszkaniu. A ja cały czas zachwycałem się Picassem. Im bardziej byłem natrętny w swoich wynurzeniach i zachwytach nad nim, tym ona bardziej zła. Po półgodzinie była już tak wściekła, że chłodno mnie pożegnała wypraszając z domu. Zadzwoniłem do znajomej, która mnie zaprotegowała z pytaniem: co się stało? Okazało się, że popełniłem faux pas, bo to był najbardziej toksyczny związek z możliwych.


Jednak po jakimś czasie wysłałem Gilot zdjęcia. Na każdym była wściekła. Ale odpisała, że po raz pierwszy ktoś zrobił jej fotę, na którym nie wygląda jak słodka idiotka. Od tego czasu zawsze jestem przygotowany


PAP Life: Skąd czerpie pan pomysły?


C.C.: One przychodzą same. Staram się tylko zaspokoić taką ludzką ciekawość - jakie tak naprawdę są sławne osoby, czy uda się poznać prawdę o nich. Fakt, że potrafię do tych ludzi dotrzeć, zaprzyjaźnić się z nimi i podtrzymywać kontakty, tworzy mocne fundamenty mojej kariery i pozycji zawodowej.


Rozmawiała Małgorzata Suchocka (PAP Life)


msu/ jbr/


Załączniki
WARSZAWA CZESŁAW CZAPLIŃSKI KSIĄŻKA PORTRETY Z HISTORIĄ
Warszawa, 07.11.2012. Artysta fotografik Czesław Czapliński podczas uroczystej premiery jego książki - "Portrety z historią", 7 bm. w Warszawie. (mr) PAP/Tomasz Gzell

Copyright © PAP SA 2012 Materiały redakcyjne, fotografie, grafy, zdjęcia i pliki wideo pochodzące z serwisów PAP stanowią element baz danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A z siedzibą w Warszawie, i chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Z zastrzeżeniem przewidzianych przez przepisy prawa wyjątków, w szczególności dozwolonego użytku osobistego, ich wykorzystywanie dozwolone jest jedynie po zawarciu stosownej umowy licencyjnej. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.